Wszystkim, którzy po przeczytanym tytule mają ochotę potraktować mnie krytycznym słowem, należy się kilka słów wyjaśnień.
Otóż ów kojec będzie używany w celu pozostawienia psa w domu, kiedy będę musiał wyjechać na kilka godzin, cały dzień lub nawet na chwilę TYLKO W SEZONIE LETNIM!!!
Kojec został zbudowany w tym celu, gdy na dworze jest upał, perspektywa zostawienia Jenny w pokoju, zamkniętej w kennelu, z otwartym oknem nie za bardzo do mnie przemawia, więc postanowiłem zbudować kojec.
Zrobiony on jest "pod tarasem" czyli na górze mamy taras/balkon, jak kto woli :P a na dole jest pusta przestrzeń gdzie chowaliśmy rowery, jakieś narzędzia do ogrodu, kosiarkę itp. - jedna połówka pozostała bez zmian, a druga została zagospodarowana na właśnie taki kojec.
Nad kojcem mamy taras czyli "problem" dachu już mamy załatwiony - bo już jest!!! :)
Praca została wykonana przez mojego szwagra, ponieważ nie dałbym sam z tym wszystkim rady, wszystko zostało ze sobą zespawane i oto powstał, nawet bym powiedział przestronny kojec. Nie kupowałem gotowego kojca jakich dzisiaj na rynku mamy "od groma", ponieważ jest to tylko tymczasowe, znaczy kojec będzie stał już tam jak na razie na wieczność, nie będzie rozbierany (może kiedyś), ale chodzi o to TYMCZASOWY ze względu na to, że Jenny nie będzie tam mieszkać, przebywać na stałe, tylko w czasie moich wyjazdów większych czy też mniejszych latem!
Myślę, że jest to fajne rozwiązanie na upały, a na pewno lepsze niż pies zamknięty latem w domu przy otwartym oknie! ;)
Kojec na razie jest świeżo co skończony, beton w którym są wstawione słupki musi stwardnieć, żeby się nic nie obluzowało, dlatego też dzisiaj nie wpuszczę tam suni ze względu na to, żeby mogła skoczyć i poluzować słupek lub coś, a więc zrobię to dopiero jutro.
Beton na podłodze na chwilę obecną może jeszcze być, ale niedługo trzeba będzie zrobić nową podłogę.
Wystarczy tylko teraz ładnie go pomalować, bo na chwilę obecną jest to stan już do użytku, ale jeszcze surowy.
Kojec jest dodatkowo przymocowany do słupków opaskami zaciskowymi, z obawy na to, że spaw mógłby puścić, raczej się to nie zdarzy, ale lepiej się ubezpieczyć i jak to się mówi "dmuchać na zimne".
Poniżej kilka fotek ;-)
Miłego weekendu majowy w dalszym ciągu!
piątek, 2 maja 2014
sobota, 19 kwietnia 2014
"ALLELUJA!" - WIELKANOC 2014!!! ;-)
"Mazurka pysznego, baby lukrowanej Kurczaka żółtego, w dyngusa głowy polewanej.
Zajączka hojnego, święconki obfitej Baranka cukrowego i zabawy przy stole należytej!"
Z okazji Świąt Wielkiejnocy życzymy wam wszystkiego, co najlepsze
Krzysztof & Jenny
sobota, 12 kwietnia 2014
Cieczka - druga
Właśnie dziś zaczęła się moja druga cieczka (pierwszą miałam przed ukończeniem 6. miesiąca życia), a Dżeki bardzo się mną interesuje a mnie to schlebia hihi ;)
środa, 19 marca 2014
Torebka treningowa na smakołyki
Dziś na kanale PsiPrzyjaciel ukazał się nowy film o torebce na psie smakołyki, możesz obejrzeć go KLIKAJĄC W TEN LINK :)
wtorek, 18 marca 2014
Jedenaste spotkanie za nami
Dzisiaj byłam znów z Moim Panem na szkoleniu, mamy już za sobą 11ste spotkanie, szkoleniowiec powiedział, że widać poprawę i wzmocnienie mojej więzi z Krzyśkiem i już w sumie jestem wyszkolona, ładnie się słucham, zdarzy mi się jakiś błąd, ale przecież jeszcze jestem szczeniakiem ;) hehe.
Następne spotkania będą się odbywały na takiej zasadzie, że Krzysztof będzie pracował ze mną w domu i notował, zapamiętywał co nam się nieudało, co nie poszło, zadzwoni do szkoleniowca i umówią się na spotkanie.
Będą one obywały się rzadziej, do końca szkolenia zostało jeszcze trochę spotkań, zobaczymy co będzie dalej? ;D
Następne spotkania będą się odbywały na takiej zasadzie, że Krzysztof będzie pracował ze mną w domu i notował, zapamiętywał co nam się nieudało, co nie poszło, zadzwoni do szkoleniowca i umówią się na spotkanie.
Będą one obywały się rzadziej, do końca szkolenia zostało jeszcze trochę spotkań, zobaczymy co będzie dalej? ;D
piątek, 14 marca 2014
Mamy półmetek szkolenia
Dziś mamy półmetek naszego szkolenia, na razie nawet jakoś idzie, zobaczymy co będzie dalej :P
niedziela, 9 marca 2014
Zabawa i trening na łąkach ;)
Dzisiaj byliśmy na łąkach, miałam przypiętą 10metrową linkę treningową i gdybym uciekała lub coś wystarczyło ją tylko przydepnąć lub pociągnąć.
Krzysiek na początku się bał, bo on w ogóle wychodzi z siebie jeśli coś mi się dzieje lub gdyby ktoś zrobił mi krzywdę to ciśnienie mu się podnosi.
Wreszcie mogłam pobiegać, bawiłam się z Moim Panem, aportowałam, zostawałam i przychodziłam na komendy, aż on sam był zaskoczony, mile zaskoczony. W końcu zapomniał, że jest ta linka i tak znakomicie się zabawiał, że nie spostrzegliśmy się aż minęła ponad godzina.
Na luzie i wesoło przychodziłam, biegałam i bawiłam się z Krzysztofem, a za to w nagrodę dostawałam kiełbaskę. Mniam!
Potem on oddalił się i położył na łące zakrywając głowę, a jego mama, powiedziała, że mam go szukać. Bardzo szybko go znalazłam, lizałam i gryzłam po uszach.
Było znakomicie, teraz wystarczy mi tylko moje wygodne legowisko.
Może będzie mnie tam zabierać częściej, mam taką nadzieję :)
![]() |
| Fotka z Krzysiem ;) |
Wreszcie mogłam pobiegać, bawiłam się z Moim Panem, aportowałam, zostawałam i przychodziłam na komendy, aż on sam był zaskoczony, mile zaskoczony. W końcu zapomniał, że jest ta linka i tak znakomicie się zabawiał, że nie spostrzegliśmy się aż minęła ponad godzina.
Na luzie i wesoło przychodziłam, biegałam i bawiłam się z Krzysztofem, a za to w nagrodę dostawałam kiełbaskę. Mniam!
Potem on oddalił się i położył na łące zakrywając głowę, a jego mama, powiedziała, że mam go szukać. Bardzo szybko go znalazłam, lizałam i gryzłam po uszach.
Było znakomicie, teraz wystarczy mi tylko moje wygodne legowisko.
Może będzie mnie tam zabierać częściej, mam taką nadzieję :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
